Podróże kształcą
Kategorie: Wszystkie | Polska | koło Polski
RSS
poniedziałek, 10 sierpnia 2009
Śląsk - zjawisko, odkrycie, przeżycie

Cel podróży: spojrzenie na Śląsk jak egzotyczną krainę, odkrywanie tego co inne i tego co już znane.
Czas trwania wycieczki: 5 dni
Trasa: Warszawa - Częstochowa - Katowice - Gliwice - Bytom - Chorzów - Katowice - Bełchatów - Warszawa
Długość trasy: ok. 500 km
Transport: własny, samochód osobowy

Co mnie zadziwiło:
1. Katowice są piękne.

Dworzec kolejowy przeraża, ale wystarczy zejść po schodach dworcowych na chodnik a trafia się między kamienice sprzed stu lat, w zasadzie wszystkie są w tym wieku. Warszawa nawet na Pradze nie ma tylu i takich pięknych pamiątek z przeszłości. W Katowicach secesja czaruje na każdym kroku.

2. Wychylająca z bram i ulic bieda. Szczególnie to zauważyłam w okolicach Bytomia, Chorzowa. Likwidacja kopalni to nie tylko zwinięcie interesu i zaksięgowanie strat. To tragedia tysięcy ludzi powiązanych grubym sznurem z życiem kopalni. Śmierć kopalni to w pewnym sensie śmierć jej ludzi. Umierają ich plany, marzenia, dzielnice szarzeją od zmęczonych twarzy, bez perspektyw, bez pieniędzy. W miejsce zamkniętej kopalni nie pojawia się inne źródło utrzymania, a przynajmniej nie dla wszystkich. Koszmar zamknięcia kopalni dotknął mnie, przeraził i każe o tym mówić.

3. Sporo spacerowałam z wózkiem i okazało się, że można bardzo sprawnie i szybko przejść pieszo w wiele miejsc. "Wszędzie tu tak blisko" często myślałam. Minusem było walczenie o przejście przez ulicę. Za każdym razem musiałam dziarsko przemierzać przejście, bo kierowcy nie zatrzymywali się na mój widok, raczej dalej sunęli z dużą prędkością, a gdy ktoś im zawadzał na drodze widać i słychać było nerwowość. Szczególnie mnie to zaskoczyło, bo widzę jak jeździ się w Warszawie i takich sytuacji tu nie widuję.

4. Archikatedra. Przepiękna świątynia! Rozmiarami sprawia przytłaczające wrażenie, ale napawa podziwem. Wjazd na wielkie schody z wózkiem dziecięcym był nie lada wyczynem, na dół zjechałam dzięki uprzejmości młodego mężczyzny, sama nie dałabym rady. Wewnątrz podziwiałam promienisty układ ławek. Bardzo mi to odpowiadało, bo zwykle w nawach bocznych można gapić się w ścianę a nie na ołtarz, a tu miałam widok na większość świątyni. Droga krzyżowa była z metaloplastyki, bardzo dynamiczna, współczesna, ale godna uwagi. A najdziwniejsze jest to, że świątynia powstała w zasadzie dopiero po II Wojnie Światowej, styl i rozmach sugeruje inną epokę.

5. tramwaje jeżdżą przez kilka miejscowości (nie zaledwie dzielnic jak w Warszawie), a do tego poruszają się często po torowiskach, które w zasadzie mogłyby być trasą pociągów. Ugory, nieużytki, tereny niczyje, upadłe fabryki. Kupiliśmy bilet za 4 złote uprawniający do przejazdu przez trzy gminy i wsiedliśmy do tramwaju, żeby od środka poznać okolice Katowic. To był bardzo dobry pomysł. Z samochodu poznalibyśmy zupełnie inny Śląsk.

6. Śląsk to ku memu odkryciu teren bardzo zalesiony i górzysty. Skąd pochodzi nazwa górnik?

7. w domu towarowym Skarbek jest przeszklona winda, do której można wsiąść z poziomu chodnika. Wjechaliśmy sobie na ostatnie piętro, żeby rzucić okiem na miasto. Uhhh! ależ miłe wrażenia! Polecam!

Odkrycia:

Dobre miejsce na zrobienie zapasów - Nowa Wieś koło Częstochowy
Na trasie do Katowic w okolicach Częstochowy, w Nowej Wsi, jest hipermarket Auchan. Zawsze, gdy jedziemy na Śląsk lub wracamy zatrzymujemy się na ogromnym parkingu, odpoczywamy w cieniu jarzębin, patrzymy na wielkie wzgórze tuż obok, robimy zakupy jedzeniowe i tankujemy gaz (dużo taniej niż w innych regionach i stacjach).

Góra z wiatrakami i kolejką górską

Wiatraki Bełchatów

To już nie Śląsk, ale w okolicach Bełchatowa warto zjechać z Gierkówki (trasa 1) na Górę Kamieńsk. Jest tam prawdziwa kolejka górska, tor do zjeżdżania na saneczkach kółkowych, mianiacy rowerów górskich też mają tam swoją trasę, jest ścianka wspinaczkowa i tor kartingowy. A do tego jest tam hotel i restauracja. Wjazd na górę i zjazd na dół tylko 5 zł! (w weekendy 6, ale i tak za takie wrażenia zapłaciłabym więcej). Baliśmy się, że nie pozwolą nam z niemowlęciem wsiąść do kolejki, ale nie robili problemów. Zostawiliśmy wózek koło bramek i pojechaliśmy na górę. Kolejka wjeżdżała powoli, za plecami widok na morze drzew i kopalnię w Bełchatowie, a pod nogami wielkie nic. Jednak mam lęk wysokości.
Jeśli nie wiesz o jakiej górze mówię, jadąc z centralnej Polski na Śląsk, spójrz w prawo, na wysokości Bełchatowa zobaczysz na wielkiej górze fermę wiatraków, ich smukłe śmigła i słupy widać z daleka. Zjedź w jej kierunku a potem pytaj ludzi. 
Warto!

Gdzie spać:
1. Hotel AWF, ul. Mikołowska 72C (akademik a pokojami hotelowymi), 120 zł/pokój 2-osobowy z łazienką i aneksem kuchennym

Prawie same plusy: 
Bardzo przyjemnie i jak na akademik luksusowo. Nowe meble, wyposażenie kuchni, dobrej jakości pościel, ręczniki, telewizor, no i niesamowity, wielki, panoramiczny z ogromnych okien widok na całe niemal Katowice. Personel niezwykle pomocny, na wysokim poziomie i przyjazny. Podobno nawet psy tam mogą zamieszkać ze swoimi opiekunami (pismo "Mój Pies" nadało im odpowiedni certyfikat).
Maleńki minusik: wejście do hotelu po wysokich schodach. W sumie nie może mnie to dziwić bo na AWF-ie nie studiują osoby z ułomnościami, ale goście hotelowi mogą mieć większe wymagania. Jakoś wniosłam wózek do recepcji, ale innym tego nie życzę.

2. Hotel Tenis, ul. Astrów 16 (pokoje gościnne klubu tenisowego), 90 zł/pokój 2-osobowy z umywalką
Plusy: 
Przyzwoity pokój do zatrzymania się na kilka dni. Łazienka z prysznicem na korytarzu. Widok z okien albo na korty tenisowe, albo na budynek prokuratury. 
Minusy: 
Dojazd dla szperaczy. Trzeba jechać do końca ulicy Astrów, potem w lewo między garaże, za garażami w dół koło prokuratury i jak już myślisz, że jesteś na miejscu skręć w prawo za bramę i dopiero wtedy wjedziesz na teren ośrodka tenisowego. Wysoki budynek to nie hotel, a prokuratura. Widać ją z daleka. 
Za oknem bardzo głośno - na dole suną samochody autostradą A4. Po zamknięciu okien jest w porządku.

Jeśli ktoś szuka wrażeń i już kompletnie nie wie dokąd pojechać niech pojedzie na Śląsk na 3-4 dni. Najlepiej z rowerem. Sprawdziliśmy, warto tam pojechać.

A na koniec, na deser polecam dojechać do dzielnicy Nikiszowiec. Dech zapiera. Inny świat. Czas się zakręcił i zatrzymał. Dzielnica, która na małej powierzchni gromadzi około 7 tysięcy ludzi, czerwone kamienice tworzą małe miasteczko, a czerwono wymalowane wnęki okien przypominają zaczerwienione od płaczu oczy. Nie wierzysz, zobacz na google lub Flickr.pl.

19:28, bordonia , Polska
Link Komentarze (1) »